.jpg)
Od kilku lat duża popularnością cieszy się hobbystyczne ręczne wykonywanie biżuterii. Sama biżuteria stała się modna, co nie znaczy, że wcześniej tak nie było, ale przez dostępność oferty hand made stała się ona tańsza i ogólnodostępna.
Zarysował się silny podział na biżuterię "ręcznie robiną" (nie lubię tego sformułowania, a tak wiele osób używa) i fabryczną. Podział ów utworzył dwa przeciwstawne obozy miłośników ozdób. Jedni uważają, żę noszenie biżuterii hand made daje im poczucie wyjątkowości, unikalności, a czasami nawet wrażenie, że praca została wykonana specjalnie na życzenie nabywcy.
Drudzy uważają, że ten rodzaj błyskotek jest bez wartości, wyroby najczęściej okazują się nietrwałe. Wśród tych, którzy dają się przekonać pięknu tych prac manualnych znajduje się oddzielna grupa tzw. macantów.
Jednym z kanałów dystrybucyjnych tego rzemiosła są liczne galerie internetowe oraz blogi. Zaletą tej formy zakupów jest na pewno wygoda wyboru i szybkość realizacji zamówienia. Niestety sceptycy (często słusznie) podnoszą problem niemożności zmierzenia, obejrzenia przedmiotu, którego kupnem są zainteresowani. Mimo, iż handel internetowy przwiduje zwrot w ciągu 10 dni, nie decydują się na zakup biżuterii, której nie mogą wcześniej dotknąć.
Sama nie zwykłam mierzyć wyrobów jubilerskich w sklepie, w szczególności kolczyków, ale rozumiem, że może to być istotny problem, gdy klientka szuka odpowiedniej długości naszyjnika czy niezbyt ciężkich kolczyków.
Geneza popularności biżuterii hand made leży prawdopodobnie w prostocie jej wykonania, dzięki czemu wiele osób mogłoby odnieść wrażenie, że każdy może to robić. Oczywiście nie każdy, mimo, że większość materiałów potrzebnych do jej wykonania można kupić w internecie. Tak jak nie każdy komu podoba się technika zdobnicza decoupage zabierze się za wykonanie szkatułki, zegara czy wieszaczków. I właśnie dzięki tym, którzy nie mają czasu na buszowanie za koralami lub zwyczajnie nie mają ochoty plątać drucików powstaje nadal tak wiele miejsc handlu tym rękodziełem.
W rzeczywistości nie jest to ani biżuteria artystyczna, ani autorska (według klasyfikacji Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych), a najwyżej amatorska lub nawlekanki. Cóż z tego, jeśli powstaje coraz więcej przepięknych form gotowych elementów srebrnych i złotych, a tym samym część z tej hobbystycznej twórczości zasługuje na miano małych dzieł sztuki.
W mojej pracy także stosuję m.in. metodę nawlekanek, ogromna część klientek kocha korale, koraliki, kuleczki i prace z ich wykorzystaniem dają im poczucie posiadania przedmiotu wyjątkowego.